poniedziałek, 14 lipca 2014

Od Jaspera c.d. Reeve

Patrzyłem na niepozorny kwiatek. Czasem denerwowało mnie to niezdecydowanie, ale pewnie miał rację - przebywanie dalej samemu było bezsensowne. Na tyle bezsensowne, że dałem się skusić propozycji opuszczenia samotniczego trybu życia.
- Zgoda.
Basiorowi zabłysły oczy. Wyczułem, że jest bardzo zadowolony, chociaż na zewnątrz nie dawał tego po sobie poznać.
- Taka nagła zmiana zdania?
- Nic wcześniej nie mówiłem, że nie chcę mieć z wami niczego do czynienia.
Po raz pierwszy się do mnie uśmiechnął. Odwzajemniłem to, choć z pewnym oporem.
To był z drugiej strony przymus.
[...]
Ah! Aż mi ślinka pociekła, gdy wywęszyłem niezwykle mocny zapach zwierzyny. By się rozerwać mogę trochę zapolować. Stado łosi akurat piło nad wodopojem, nie będąc tak czujne jak zwykle. Żadna zabawa, ale cóż. Żołądek domagał się jedzenia. Łowcy z watahy co prawda polowali, ale tuż przed moim przyjściem - nie zostało prawie nic.
Zabijając nawet największego z łosi, nie miałem z tego tyle frajdy co zwykle.
Pff, skarciłem się w myślach, nawet nie myśl o następnym polowaniu. Jesteś głodny.
Gdy zjadłem 'swoją' część, po prostu zostawiłem truchło w spokoju. Może i było to trochę samolubne z mojej strony, ale ja poluję dla siebie. Resztą zajmują się łowcy. Z resztą, na pewno uszczęśliwiłem tym wiele mniejszych drapieżników i kilka padlinożerców.
Nie lubiłem polować dla innych. Przez kilka dobrych miesięcy zabijałem tylko po to, by sam się nasycić - nikt nie potrzebował specjalnie mojej zdobyczy.
I jeszcze ktoś miał zamiar mnie odwiedzić. Poszedłem w stronę zapachu. Chwilę później stanąłem przed basuorem.
- Jasper.
Przewróciłem oczami, bo Kiba oprowadzał mnie wzrokiem. Jako nowy, czułem się dość zirytowany.
- Tak, o co chodzi?
- Ktoś chce z tobą pogadać.
Uniosłem jedną brew. Jestem tu od godziny, alfa na pewno nic ode mnie nie chciał a nikt mnie nie znał.

<ktokolwiek?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz