poniedziałek, 14 lipca 2014

Od Reeve'a, c.d. Rossen

Gdy przyszedłem do jaskini, w środku zauważyłem jedynie dzieci. Ross gdzieś poszła. Nie przejąłbym się tak bardzo, gdyby w zapachu pozostawionym przez nią nie byłoby czegoś... Dziwnego.
Po chwili wahania ruszyłem tropem pozostawionym przez moją partnerkę. A po nim, jak po sznurku, doszedłem do niej.
Leżała wśród leśnego runa. Nie ruszała się.
 - Ross? - zapytałem niepewnie i trąciłem ją nosem. Nie odezwała się. Moje serce zaczęło bić szybciej.
 - Rossen? Słyszysz mnie? - zapytałem jeszcze raz, zbliżając się do jej pyska. Nic.
Zawyłem, wzywając kogokolwiek z watahy, a później położyłem się obok niej, przykrywając ją skrzydłem. Oparłem łeb o jej szyję, czekając.

<Rossen?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz