Oddalałam się w wciąż od watahy. Kain, dlaczego teraz? Przyśpieszyłam do
truchtu. Słabo będzie jak mnie złapią na granicach watahy. Byle się
szybko oddalić, może wybaczą mi ten błąd, jaki zrobiłm dołączając do
nich... Muszę wrócić do rodziny. Usłyszałam za plecami głośny szelest.
- Rebi, czekaj!
Odwróciłam się. Uff...
- Nagato. Co tu robisz, nie miałeś tam czekać?
- W sumie... Ale wiesz, długo nie przychodziłaś.
Przewróciłam oczami. Popatrzyłam ostatni raz na znajomy wodopój, po czym podeszłam do niewiele starszego kuzyna.
- Prowadź.
- Rebi, czekaj!
Odwróciłam się. Uff...
- Nagato. Co tu robisz, nie miałeś tam czekać?
- W sumie... Ale wiesz, długo nie przychodziłaś.
Przewróciłam oczami. Popatrzyłam ostatni raz na znajomy wodopój, po czym podeszłam do niewiele starszego kuzyna.
- Prowadź.
ŻEGNAJ, RABBIATA!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz