Moim pierwszym odruchem było oczywiście zastąpienie mu drogi. Ross dotrzymywała mi w tym towarzystwa. Po wymianie kilku słów zobaczyłem, że nieznajomy poddaje się i ulega. Może nie miał złych zamiarów?
- Musimy pogadać. Chodź za mną. - schowałem kły i ruszyłem truchtem w stronę lasu. Wilk pobiegł za mną. Rossen została z dziećmi.
Gdy trochę oddaliliśmy się od jaskini, stanąłem i odwróciłem się. Nie okazywałem zbytniej wrogości, jednak byłem przygotowany do ewentualnej obrony.
- Co cię tu sprowadza? Co chciałeś zrobić? - zapytałem, patrząc na niego.
<Jasper?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz