Słuchałam, patrząc na Kriza w szoku. Zamknęłam i otworzyłam oczy, a potem, zwalczając chęć pobiegnięcia daleko przed siebie. Wciągnęłam głęboko powietrze a potem powiedziałam twardym tonem:
- Łowcy zapłacą za to, co zrobili! Nikt nie będzie atakował naszego stada, nie oczekując odpowiedzi! Czas kiedy byliśmy bezbronni właśnie minął - na zawsze - wypowiedziawszy te słowa, odwróciłam się kierując w stronę głównej jaskini, koło mnie radośnie biegały szczeniaki, Fray, Spirit, Edan i Eira znowu zaczęli dokazywać. Uśmiechnęłam się pod nosem, odpychając zły nastrój. Nie mogłam sobie pozwolić na to, co działo się ze mną, gdy zginęła Lussy. Mimo wszystko czułam furię, a plan, który formował się w mojej głowie z pewnością nie należał do najlżejszych.
Kiedy dotarliśmy do jaskini położyłam maluchy spać i czekałam. Gdy zostało parę minut do północy wyszłam niezauważona, a potem rozpoczęłam swą pieśń. Śpiewałam o bólu i cierpieniu. O stracie i rozłące, o szczęściu i nieszczęściu, nienawiści i miłości. Przekazywałam w niej to, co czułam, furię, smutek, szok, niedowierzanie, a także cząstkę siebie. W moim wyciu słychać było pieśń o wodzie, Żywiołach, bitwach, śmierci, ale także o życiu i wszystkim, co jest z nim związane. Czułam, jak pieśń mnie wypełnia, a moja magia zaczyna działać. Uśmiechnęłam się, słysząc głosy, które do mnie dołączyły, razem jesteśmy siłą.
<Reeve?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz