- Reeve, dzieciom coś grozi! - zawołałam, a on spojrzał na mnie zdumiony.
Chwilę później biegliśmy jak szaleni w kierunku, skąd wyczuwałam nasze potomstwo. Na miejscu zobaczyłam Lily zasłaniającą maluchy i nieznanego mi basiora. Reeve rzucił się na niego, nie zwracając na nic uwagi. Samiec alfa był wściekły.
<Reeve?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz