poniedziałek, 16 czerwca 2014

Od Kriz'a do Reeve'a

Pewnego jakże słonecznego dnia poszedłem do jaskini alf, porwać Reeve'a.
- Hej, Reeve. - rzekłem wchodząc do środka.
- Witaj, Kriz.
- Chciałbym z tobą jak kumpel z kumplem się wybrać na zwiado-polowanie.
- Dość interesująca propozycja... Czekaj, tylko powiadomię o swoim wyjściu Ross.
Po chwili wrócił i mogliśmy wyruszyć na polowanie.  Wspólnie upolowaliśmy sporo mięsa na zapas, po czym poszliśmy na obgląd terenów poruszając przy tym różne tematy rozmów.
- Jak ci się żyje z Rossen? - zapytałem niby to od niechcenia.
- A dobrze, i ostatnio odniosłem wrażenie, że wróciła do siebie po tragedii z Lusy...
- To bardzo możliwe, choć były ze sobą tak związane, że pewnie jeszcze trochę czasui będzie wszystko lepiej niż było. - powiedziałem pocieszająco.
- A jak tobie się układa w kwestii sercowej?
- Eh, tak sobie... Niby coś czuję do Naranji, a z drugiej strony nie jestem tego pewien..
- Jeszcze kilka razy się z nią spotkasz i wszystko będzie jasne. - również mnie pocieszył.
Powoli doszliśmy do jeziora i usiedliśmy na jego brzegu. W pewnym momencie usłyszeliśmy ryk. Podskoczyłem w miejscu i spojrzałem na Reeve'a porozumiewawczo. Powoli podeszliśmy w kierunku hałasu i ku naszemu ździwieniu ujrzeliśmy...

< Reeve? Co to takiego było? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz