czwartek, 12 czerwca 2014

Od Shili c.n. Reeve

Za murem zobaczyłam waderę. Spojrzała na mnie z nieufnością, na co odpowiedziałam jej tym samym.
- Kim jesteście?
Nie odpowiedzieliśmy, byliśmy ostrożniejsi niż poprzednim razem. Ale zaraz po niej... aż się zagapiłam. Podszedł potężny basior, jego sierść była na karku wysoko zjeżona, kły wysunięte a skrzydła - wielkie, na całej rozpiętości. Gdyby jeszcze doszła do tego jakaś duża siła, wszystko razem bardzo podniosłoby ich szanse jakby doszło do niechcianej walki. Patrzył na nas z ukosa, szczególnie na brata.
- Odpowiedzcie na zadane pytanie - warknął, zbliżając się do ciemnej wadery.
Nie wiedziałam czy zrobić krok do tyłu czy do przodu. Spojrzałam na Kibę. W przeciwieństwie do mnie stał rozluźniony i spokojny, chociaż wiedziałam że jest na mnie zły i tak naprawdę się w nim gotuje. Gdybym ja umiała tak panować nad emocjami... Chociaż nie wiem, czego tak naprawdę się spodziewałam.
Zaraz po tym przybiegł drugi basior. Spokojniejszy, chociaż równie gotowy do ewentualnej potyczki wilk patrzył na nas uważnie. Straciłam tą pewność siebie, ale nie zapał. Po chwili odezwał się skrzydlaty.
- Co tutaj robicie i po co przyszliście?
- ...
Czekali na naszą odpowiedź. Chciałam się odezwać, ale postanowiłam zostawić to bratu. On tylko zamknął oczy i stał. W końcu się jednak odezwał.
- Jesteśmy z krainy liścia, z Watahy Złotego Zachodu. Dom uległ rozpadowi, a teraz szukamy nowego schronienia - nie zaczepki czy walki. Więc nie zaatakujemy was, jeśli wy nie zrobicie tego względem nas...
- Ogólnie rzecz biorąc, szukamy nowej watahy - dopowiedziałam, ale widziałam że ich nie przekonaliśmy - Nie jesteśmy tu wrogami, nie zaatakujemy.
Biały wilk uspokoił się trochę - odetchnął głęboko, złożył skrzydła i wygładził sierść. Dalej pozostał czujny, ale chyba stwierdził, że nie stanowimy takiego zagrożenia za jakie nas uważał. Wadera też się bardziej rozluźniła. Kiba upewnił się:
- Jeśli nie macie ochoty na obce wilki, możemy po prostu odejść.

<Reeve, dokończysz to opowiadanie?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz