- Ross? Co się stało? - szybko podbiegłem do wilczycy i pomogłem jej wstać.
- Nie najlepiej się czuję... - powiedziała. W jej głosie było to słychać.
- Chodź na zewnątrz, przewietrzysz się. - wyprowadziłem ją na zewnątrz. Zaczęła wciągać świeże powietrze. - Może poszlibyśmy do Naranji? Pomogłaby ci jakoś...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz