Gdy skończyła, zapadło milczenie. Nie mogłem wydusić z siebie słowa, więc ponownie przytuliłem się do wilczycy.
- Ross... - w końcu udało mi się przemówić. - To straszne. Bardzo. Szczerze ci współczuję. - trąciłem ją lekko nosem. - Ale obiecuję, że cię nie opuszczę i postaram się ci pomóc. - myślałem przez chwilę. - A może by tak znaleźć jakiegoś szamana i odwrócić tą klątwę?
<Rossen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz