- Co tu robisz? Na dodatek sama? - spytałam z troską.
- Spokojnie. Ross pozwoliła mi wyjść samej. - powiedziała spokojnie.
- No dobrze, alepozwolisz, że będę cię pilnowała.
- Ok, ok. Chcesz się ze mną pobawić?
- Może... A w co?
- W berka, oczywiście.
Przekręciłam łeb w prawą stronę. Szczerze, nie znałam tej zabawy. Lily nie czała na odpowieć tylko podbiegła i
powiedziała:
- Berek, gonisz.
Po chwili już biegałyśmy po wszystkich terenach. Po raz pierwszy na mym pysku pojawił się uśmiech. Z radością bawiłam się z Małą, czułam się pewnie. Gdy się zmęczyłyśmy upolowałam dwa zające i je zjadłyśmy. Następnie waderka oznajmiła, że musi wracać więc ją odprowadziłam. Nadal zadowolona poszłam na polanę pegazów i usiadłam w cieniu dużego drzewa patrząc na konie ze skrzydłami. Po godzinie zobaczyłam kolejnego wilka, który okazał się Krizem. Z radością przywitałam się z nim. On przedstawił mi swojego towarzysza, pegaza i razem rozmawialiśmy. Oczywiście Kriz tłumaczył mi wszystko. Za jakiś czas podszedł do nas jakiś nie znany nam wilk.
< Jakikolwiek wilk? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz