wtorek, 24 czerwca 2014

Od Reeve'a, c.d. Kriz/Rossen

Musieliśmy się schować, gdyż przy takiej liczbie Łowców nie mieliśmy żadnych szans. Całe szczęście, że nie znaleźli nas w naszej kryjówce. Może nawet nie szukali...
W każdym bądź razie zabrali Ross.
Wyszliśmy na zewnątrz. W środku ledwo udało mi się wytrzymać. Strasznie cuchnęło.
 - Dokąd teraz? - zapytałem Kriz'a.
 - Myślę, że... Tam. - pobiegliśmy w tamtym kierunku.
Gromada Łowców krzątała się przy wozie, który wyraźnie szykował się od odjazdu. Odlecenia może raczej, gdyż zaprzężone były do niego dwa pegazy. A z tyłu... W klatce siedziała Rossen i... Nie mogłem uwierzyć. Lily?! Skąd ona tam się wzięła?
Gdy wóz ruszył, wyskoczyliśmy zza krzaków i zaatakowaliśmy jednego z nich. Kilku zostało, by walczyć z nami.
Walkę oczywiście wygraliśmy. Jednak wóz odleciał. Podleciałem kilka metrów w górę, nerwowo ruszając skrzydłami i opadłem na ziemię.
 - Kriz, co teraz? - po raz pierwszy w życiu nie wiedziałem, co robić.

<Kriz, odpowiesz? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz