W każdym bądź razie zabrali Ross.
Wyszliśmy na zewnątrz. W środku ledwo udało mi się wytrzymać. Strasznie cuchnęło.
- Dokąd teraz? - zapytałem Kriz'a.
- Myślę, że... Tam. - pobiegliśmy w tamtym kierunku.
Gromada Łowców krzątała się przy wozie, który wyraźnie szykował się od odjazdu. Odlecenia może raczej, gdyż zaprzężone były do niego dwa pegazy. A z tyłu... W klatce siedziała Rossen i... Nie mogłem uwierzyć. Lily?! Skąd ona tam się wzięła?
Gdy wóz ruszył, wyskoczyliśmy zza krzaków i zaatakowaliśmy jednego z nich. Kilku zostało, by walczyć z nami.
Walkę oczywiście wygraliśmy. Jednak wóz odleciał. Podleciałem kilka metrów w górę, nerwowo ruszając skrzydłami i opadłem na ziemię.
- Kriz, co teraz? - po raz pierwszy w życiu nie wiedziałem, co robić.
<Kriz, odpowiesz? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz