czwartek, 12 czerwca 2014

Od Rossen c.n Reeve/Lily

Spojrzałam uważnie na Reeve, a potem na dwójkę nieznajomych. Decyzja, owszem, należałam do mnie, ale... Zmarszczyłam brwi, wyczuwając dziwny zapach. Reeve, Kriz ani dwójka nieznajomych zdawała się go nie czuć. Ja jednak go znałam i musiałam sprawdzić. Teraz, bo później może być za późno. Opuściłam barierę, mówiąc:
- Na chwilę obecną możecie zostać z nami. Pamiętajcie jednak, że jeśli spróbujecie jakoś zaszkodzić watasze - pożałujecie. Kriz, Reeve, zaprowadźcie ich do jaskiń.
Odwróciłam się i zamierzałam już odejść, gdy Reeve zapytał:
- A ty?
- Później do was dołączę, idę tylko nad rzekę - powiedziałam, widząc niepokój w oczach basiora.
- No dobrze - zgodził się niechętnie, a ja odbiegłam.
Pędziłam przed siebie, błagając w myślach, żebym zdążyła na czas. Wyhamowałam dopiero wtedy, gdy zauważyłam małe szczenię.
- Co tutaj robisz, maleństwo? - spytałam, a mała, bo była to wilczyca, podniosła na mnie swój wzrok.
- Kim jesteś? - szepnęła, a moje serce pękło na pół.
Jak ktoś mógł zostawić taką kruszynkę samą sobie? Przecież ona nie ma nawet pół roku. Trąciłam ją delikatnie, odpowiadając:
- Jestem Rossen, alfa watahy, która zamieszkuje te terytoria. A ty, kochana? Gdzie twoja wataha, słonko?
Maleńka spojrzała na mnie i odparła szeptem:
- Jestem Lily. Ja... ja nie miałam watahy, mieszkałam z mamą i rodzeństwem wśród ludzi, ale pan mnie wyrzucił, bo byłam najmłodsza i najsłabsza.
Poczułam równocześnie smutek, niedowierzanie, a także wściekłość na ludzi. Jak oni śmieli?!
- Maleńka, czy mogę zabrać cię ze sobą? Zamieszkałabyś w moim stadzie - powiedziałam miękko, patrząc jej w oczy.
Lily otworzyła pyszczek ze zdumienia, a potem spytała:
- Naprawdę? Zrobiłabyś to.
Skinęłam głową.
- Tak. Zgadasz się?
Mała pokiwała głową, patrząc na mnie z wdzięcznością, a ja podeszłam bliżej i chwyciłam ją za skórę na karku. Wiedziałam, że nie będzie sama w stanie iść, więc postanowiłam ją przenieść. Jak już dojdę poproszę Kriza żeby coś upolował. Nie wiem jak długo szłyśmy, Lily w międzyczasie zasnęła, ale gdy doszłam do jaskini byłam naprawdę zmęczona. Weszłam do środka i ułożyłam małą na miękkim piasku i już miałam iść poszukać Kriza, gdy wpadli do groty całą czwórką. Kriz, Reeve i dwójka nieznajomych. Wadera widząc młodą chciała do niej podejść, ale zagrodziłam jej drogą, jeżąc sierść i pokazując kły. Nie wiem dlaczego.
- Ross? - spytał Reeve, a ja na niego spojrzałam.
- ...
<Reeve, dokończysz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz