środa, 18 czerwca 2014

Od Rossen c.d. Reeve

- Reeve, Przeklęci to osoby, na które szamani rzucili klątwy. Klątwy są najróżniejsze, mogą zmieniać ludzi, sprawiać, że dany wilk umiera, wywoływać choroby i tym podobne, ale najgorszą z nich jest Klątwa Losu... Osoba, na którą zostanie rzucona nie może pozostać w swojej watasze, gdyż w przeciwnym razie stado może spotkać zguba - szepnęłam, patrząc mu w oczy.
- Ale co to ma wspólnego z tobą? - odparł cicho, przyglądając mi się.
Spuściłam głowę i powiedziałam:
- W watasze, w której się urodziłam pewien szaman dopuścił się zbrodni, więc moi rodzice go wygnali. Odchodząc przeklną mnie najgorszą możliwą klątwą. Klątwą Losu. Byłam wtedy jeszcze mała, nie miałam nawet miesiąca, a rodzice nie mogli skazać mnie na pewną śmierć. Moja wataha zbuntowałam się przeciwko zasadzie i nie Wygnali mnie. Od dziecka byłam dziwna. Miałam dziwne sny, które się sprawdzały. Potrafiłam kontrolować spokrewnione z wilkami zwierzęta, wyczuwałam emocje i uczucia innych, a żywioł, którym panuję... Woda jest mi całkowicie podległa, mogę robić z nią co mi się tylko podoba... No i, ja, potrafię zabić za pomocą umysłu, odkryłam to kiedyś, podczas polowania. Wracając jednak do mojej opowieści, pewnego razu przyśnił mi się sen o tym, że zaprzyjaźniona z nami wataha nas atakuje i ja, ja uznałam to za koszmar, a potem - przełknęłam ślinę. - potem Kaina i Reden, oni wbiegli na pobliskie terytorium, bawili się! Ale tamci już wiedzieli o mnie i... zabili ich! Zamordowali przeze mnie, bo dowiedzieli się kim jestem - załkałam, przytulając się do niego. Nic nie mówił, bo wiedział, że potrzebowałam teraz milczenia, a potem przyszło najgorsze. - Miałam wtedy rok i udało mi się uciec, ale wpadłam prosto w ręce ludzi.
Opowiedziałam mu wszystko. O tym, jak mnie złapali, jak zamykali, bili i głodzili. O tym, jak wystawiali na walki psów, gdzie wielokrotnie musiałam walczyć z silniejszymi ode mnie przeciwnikami. A potem o tym, jak próbowali mnie zabić, gdy ugryzłam jednego z ludzi. Powiedziałam o szaleństwie w jakie popadałam. O tym, jak udało mi się uciec, gdy miałam dwa lata. O błąkaniu się bez celu i przerażeniu, gdy uświadomiłam sobie prawdę. Mówiłam mu o moich lękach, że klątwa mogłaby przejść na nasze potomstwo. A potem zamilkłam, patrząc na niego.
<Reeve?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz