- Przepraszam - powiedziałam, podchodząc bliżej.Wycofała się, a ja westchnęłam. - Nie mam złych intencji, po prostu dzisiaj wiele się wydarzyło, dlatego tak zareagowałam. Wybaczysz mi? - spytałam.
Wadera skinęła głową, a ja podeszłam do niej, pytając:
- Jak masz na imię?
- Rrrabbbiatta - wyjąkała, patrząc na mnie ze strachem.
- Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy.
Podbiegłam do niej, podpierając, gdy zaczęła słaniać się na łapach.
- Połóż się - poleciłam, a ona to uczyniła.
- Reeve, przyniesiesz coś do jedzenia? - spytałam, a mój partner skinął głową i wybiegł.
- Więc, co tutaj robisz, Rabiato? - zadałam pytanie po chwili milczenia.
- Jaa... Zostałam porwana, ale udało mi się uciec i nie wiem gdzie jestem... Nie wiem co się dzieje z rodzicami, ani czy oni żyją. A co jeśli ktoś ich zaatakował? Nie wiem, nie mam domu... A nawet jeśli uda mi się wrócić, to czy mnie przyjmą z powrotem? Boję się - szepnęła, a ja, pchnięta instynktem, przytuliłam ją w momencie, w którym się rozpłakała.
Lily przybiegła, trącając ją nosem i mówiąc:
- Nie płacz. Pomożemy ci! A jeśli się nie uda, zawsze możesz tutaj zostać, prawda? - zawołała, patrząc na mnie.
Skinęłam głową, uśmiechając się pocieszająco do młodej wadery:
- Oczywiście, że może zostać - odparłam Lily.
W tym momencie wpadł Reeve.
<Reeve, dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz