sobota, 14 czerwca 2014

Od Rossen c.d. Reeve/Kriz

- Ach, psy - mruknęłam. 
Spojrzałam w ich kierunku i rzekłam:
- Odejdźcie stąd, jesteście wolne, jednak jeśli spróbujecie kiedykolwiek zaatakować jakiegoś wilka pierwsze, wówczas odnajdę was i pożałujcie. Na opuszczenie naszego terytorium macie tydzień. Idźcie! - syknęłam, a psy skłoniły mi się, po czym, składając przysięgę, uciekły. - Reeve, chodźmy stąd, musimy zrobić coś z twoim skrzydłem - szepnęłam.
Ruszyliśmy powoli, zostawiając za sobą ciała. Szliśmy w milczeniu, a ja raz po razie przytulałam się do Reeve'ego. Tak bardzo się o niego bałam! Uratował mi życie... W tej chwili nie potrzebowaliśmy słów, cieszyliśmy się swoją obecnością.
- Ross, co zrobiłaś z psami? - zapytał mnie w końcu.
Spuściłam wzrok i wyszeptałam cicho:
- Ja... Ja potrafię panować nad zwierzętami, które są spokrewnione z wilkami... Mogę im rozkazywać i wpływać na ich umysły. Wiem, że to okropne... ale, proszę! nie mówmy o tym - poprosiłam, patrząc na niego błagalnie.
Bałam się, że mnie odrzuci, że stwierdzi, iż nim manipulowałam.  Szłam z opuszczoną głową, błagając w myślach, by nie poruszał tego tematu. Na moje szczęście, a może nie?, nie robił tego. Kiedy doszliśmy do jaskiń był już wieczór, skierowaliśmy się w stronę groty Naranji, gdzie powinien być Kriz z Lily. Mogli być jeszcze u Shili, ale wątpiłam w to. Ewidentnie pomiędzy Krizem, a Naranją coś było, więc jego wybór był oczywisty. Poza tym wilczyca była uzdrowicielką, więc mogła jakoś uleczyć skrzydło. Weszliśmy do środka, a Naranja spojrzała na nas z lekkim strachem.
- Witaj - powiedziałam.
Odpowiedziała mi tym samym w momencie, w którym Lily przybiegła do mnie. Trąciłam ją pyskiem.
- Cześć, skarbie - powiedziałam, przytulając ją do siebie.
Mała uśmiechnęła się, a ja spytałam pomarańczowej wadery:
- Naranja, Reeve został ranny, czy mogłabyś go uzdrowić? 
Skinęła głową, a ja rzekłam:
- Pójdę już z Lily do jaskini, powinna się zaraz kłaść spać.
Trąciłam Reeve'ego pyskiem i wyszłam z małą, zostawiając go pod opieką pozostałych.
<Naranja?>

* * *
Mała już spała, a ja źle się czułam z faktem, że zostawiłam Reeve'ego samego. Martwiłam się o niego, a jednak chciałam dać mu czas, by poukładał to sobie w głowie. Tak wiele ukrywałam... Jednocześnie chciałam mu o wszystkim powiedzieć, ale z drugiej strony tak bardzo bałam się, że mnie po tym wszystkim odrzuci. Kochałam go i naprawdę tego nie chciałam... Z moich oczu zaczęły płynąć łzy.
<Reeve, dokończysz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz