Zatkało mnie. Dosłownie. Reeve, on...! To było niesamowite!~To co zrobił... Nie chce mi się wierzyć, że to wszystko dla mnie... To jest wprost nierealne!
- Reeve, ty... - nie potrafiłam wykrztusić z siebie więcej.
Mój partner rzucił mi przepełnione miłością spojrzenie, a ja uśmiechnęłam się słodko. Zjedliśmy kolacje, a potem....
* * *
Spojrzałam na Naranję zdumiona.
- Czujesz coś do niego prawda? - spytałam, patrząc na nią uważnie.
Wilczyca rozszerzyła oczy, a ja powiedziałam:
- Powiedz mu o tym.
- A co jeśli mnie odrzuci? - zapytała.
Spojrzałam na nią zdziwiona. No tak! Przecież ona nie wie.
- Naranja, jestem pewna, że tego nie zrobi! Idź, powiedz mu co czujesz! - zawołałam, a ona uśmiechnęła się z wdzięcznością, odchodząc.
<Naranja?>
* * *
Kręciłam się po jaskini, gdy nagle poczułam, że zbiera mi się na wymioty. Upadłam, w momencie, w którym wpadł Reeve.
<Reeve?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz