wtorek, 24 czerwca 2014

Od Rossen c.d. Lily

To przecież Reeve i Kriz! - krzyknęłam w myślach, patrząc na dwa wilki, które wyglądały zza ściany. Uśmiechnęłam się, miałam szanse! Nie zostawili mnie samej! Przyszli tu po mnie. Jakież było moje przerażenie, gdy jeden z Łowców zaczął coś krzyczeć wskazując na dwóch basiorów, którzy równocześnie wymienili spojrzenia i schowali się. Ktoś inny złapał moja klatkę i porwał ją do góry, wybiegając z pomieszczenia. Tak bardzo się boję! 
<Reeve? Co się wydarzyło?>
* * *
Klatkę postawili na wozie zaprzężonym pod dwa czarne pegazy, co mnie przeraziło. Kto śmiał zniewalać te piękne, nieujarzmione i dzikie stworzenia? Jak ktoś mógł to zrobić? Koło mnie stało sześć klatek z innymi wilkami, wszystkie wyglądały tak, jakby... jakby pogodziły się ze swoim losem. Jęknęłam żałośnie. To było takie... złe. Cofnęłam się, gdy ujrzałam Łowcę, który podszedł do mojej klatki. On coś niósł. Nie minęło pięć sekund, a ja już wiedziałam, że ten mężczyzna trzymał moją małą Lily! Warknęłam, gdy wrzucił ją do mojej klatki, a potem trąciłam nosem maleńką waderkę.
- Co, ty, tutaj robisz, kochana? - spytałam cicho, patrząc na nią troskliwym wzrokiem.
Mała pisnęła smutno, cofając się, a potem odparła:
- Ja... ja poszłam cię szukać, ale mnie złapali.
Westchnęłam cicho, a potem rzekłam:
- Chodź tutaj.
Maleńka podeszła, a ja ją mocno przytuliłam, szepcząc jej do ucha:
- Nie bój się skarbie, tata nas znajdzie.
W odpowiedzi przytuliła się do mnie mocniej. Wóz ruszył w momencie, gdy usłyszałam pierwsze odgłosy walki. Oddalaliśmy się naprawdę szybko, a ja zaczęłam odczuwać strach. W mojej głowie była cała masa pytań i myśli, które sprawiały, że robiło mi się niedobrze. Jednak jedna szczególnie zwracała na siebie uwagę. ,,Czy Reeve i Kriz nas uratują? A może sami wpadną w sidła Łowców?"
<CDN/Jeśli chcesz możesz dokończyć, Lily.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz