Stanąłem niepewnie na nogi. Prawa, przednia noga była sztywna i strasznie bolała. Pewnie kość mi się przestawiła. Uderzyłem więc nią o ścianę. Kość wróciła na swoje miejsce. Bolało, ale przynajmniej dało się chodzić.
Piątka wilków stanęła w wejściu. Powstrzymałem ich od dołączenia do mnie.
- Zostańcie. Ja postaram się z nią pogadać.
Jednak Lily wbiegła do środka i stanęła obok mnie. Przesunąłem się tak, że znalazła się pode mną. Pochyliłem się do niej.
- Obiecaj mi coś. W razie czego schowasz się za mną, a potem uciekniesz stąd. Okej? - wadera pokiwała głową, a ja przełknąłem ślinę.
- Rossen? - zawołałem, robiąc kilka niepewnych kroków w stronę, gdzie zniknęła. Miałem nadzieję, że wyjdzie, by pogadać.
Jednak zupełnie nie spodziewałem się tego, co się wydarzyło.
<Rossen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz