- O czym myślisz, mała? - zapytałem z uśmiechem, podnosząc się do pozycji siedzącej. Wyglądała, jakby wpadł jej do głowy jakiś pomysł, jednak niekoniecznie chciała go mi zdradzić. Odeszła kawałek i się położyła.
- Będziesz dla niej wspaniałą matką zastępczą. - powiedziałem do Ross z uśmiechem. - A jeśli będziesz miała z nią jakikolwiek problem, wiesz, że możesz liczyć na mnie... I całą watahę. - dodałem.
Bardzo lubię Ross i mam nadzieję, że ona mnie też. A obserwując, jak opiekuje się nową, młodą członkinią, moje serce skacze z radości.
<Rossen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz