sobota, 14 czerwca 2014

Od Naranji c.d. Rossen/Reeve'a

Po wyjściu Rossen podeszłam do Reeve'a i powiedziałam:
- Pokarzesz ranę? - on uniósł skrzydło i zobaczyłam kulę z pistoletu, a dookoła krew, świeżą jak i zaschniętą. Westchnęłam po czym ostrożnie przeczyściłam ranę. Następnie ostrożnie wyjęłam kulę. Szybkim ruchem zrobiłam opatrunek z dodatkiem kilku ziół leczniczych. Po tem poleciłam Reeve'owi aby został w , ojej chatce na noc. Tak uczynił i rano zmieniłam mu opatrunek.
- Proszę, powiedz mi, do kiedy muszę nosić opatrunek?
- Ogółem leczenie potrwa dwa tygodnie. Powinieneś przychodzić tu co dwa dni na zmianę opatrunku. - basior skinął łbem i wyszedł.

< Reeve? >

*****
Po wyjściu basiora udałam się jak zwykle nad jezioro. Lubiłam tam siedzieć. Jedynym minusem tego miejsca było to, że musiałam patrzeć na swoje odbicie, które przypominało mi o mojej przeszłości. Nagle usłyszałam szelest.
- Kto tam jest? - spytałam lekko wystraszona.

< Dokończy ktoś? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz