- Pokarzesz ranę? - on uniósł skrzydło i zobaczyłam kulę z pistoletu, a dookoła krew, świeżą jak i zaschniętą. Westchnęłam po czym ostrożnie przeczyściłam ranę. Następnie ostrożnie wyjęłam kulę. Szybkim ruchem zrobiłam opatrunek z dodatkiem kilku ziół leczniczych. Po tem poleciłam Reeve'owi aby został w , ojej chatce na noc. Tak uczynił i rano zmieniłam mu opatrunek.
- Proszę, powiedz mi, do kiedy muszę nosić opatrunek?
- Ogółem leczenie potrwa dwa tygodnie. Powinieneś przychodzić tu co dwa dni na zmianę opatrunku. - basior skinął łbem i wyszedł.
< Reeve? >
*****
Po wyjściu basiora udałam się jak zwykle nad jezioro. Lubiłam tam siedzieć. Jedynym minusem tego miejsca było to, że musiałam patrzeć na swoje odbicie, które przypominało mi o mojej przeszłości. Nagle usłyszałam szelest.
- Kto tam jest? - spytałam lekko wystraszona.
< Dokończy ktoś? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz