Zostałem u Naranji, mimo, że uważałem, że skrzydło samo by się zrosło. Nie chciałem sprawiać Ross przykrości. A może chciała spędzić noc sama? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.
Wilczyca opatrzyła moje skrzydło i poleciła, bym pozostał w nocy pod jej opieką. Posłałem jej uśmiech i ułożyłem się w miejscu mojego spoczynku.
W nocy źle spałem. Ciągle nękał mnie obraz smutnej i zamkniętej w sobie Ross. W końcu, gdy obudziłem się nad ranem, postanowiłem, że z nią porozmawiam i udzielę wsparcia.
Gdy słońce już górowało nad horyzontem, Naranja zmieniła mi opatrunek.
- Proszę, powiedz mi, do kiedy muszę nosić opatrunek? - zapytałem ją.
<Naranja, mogę prosić o dokończenie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz