- O nas. O tym, co przeszliśmy, co zmieniło się w watasze od śmierci Lussy. Minęło tak niewiele czasu, a jednak nic nie jest już takie same jak kiedyś. Kocham cię, wiesz, Reeve? - spytałam, wstając.
Uśmiechnął się do mnie, a ja, zanim zdążył odpowiedzieć, wyszłam. Musiałam zaczerpnąć świeżego powietrza, bo zaczęło mi się robić duszno. Często tak miałam w ostatnim czasie. Pomarańcza stwierdziła, że to całkowicie normalne. Podeszłam nad Smoczy Wodopój. Pochyliłam się, żeby się napić, a potem poczułam uderzenie. Zapadła ciemność,
* * *
Ocknęłam się, słysząc skomlenie i ujadanie. Otworzyłam oczy, czując kołysanie, a potem jęknęłam cicho.
- Nie ruszaj się, bo pogorszysz sytuację - usłyszałam głos obok, spojrzałam tam i zobaczyłam wilczycę w klatce.
O zgrozo sama byłam w klatce!
- Co... co się stało? - spytałam cicho.
- Zostałaś schwytana przez Łowców - odparła, a ja zawyłam żałośnie.
O nie!
<Reeve?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz