- Wracajmy - szepnęłam.
Ruszyliśmy, nie śpiesząc się zbytnio, a ja w dalszym ciągu odczuwałam ból. Wątpię czy kiedyś pogodzę się z tym, co się stało.
Doszliśmy do jaskiń, a ja pożegnałam się z Reeve. Lubiłam go, ale chciałam pobyć sama. Musiałam ochłonąć. Pobiegłam w stronę wodopoju. Bieg sprawiał, że przestawałam myśleć. Bieg sprawiał, że mogłam przez chwilę zapomnieć o wydarzeniach dzisiejszego dnia. Dawał mi siłę. Nagle zatrzymałam się, nasłuchując. Usłyszałam wilcze głosy. Po cichu zakradłam się bliżej miejsca, w którym znajdowały się dwa wilki, basior i wadera, rozmawiające o czymś. Co one tu robiły?! Nie czekałam na wyjaśnienia i wyczarowałam wodną barierę, która otoczyła dwójkę nieznajomych. Zawyłam wzywając chłopaków. Tym razem nie mam zamiaru być aż tak lekkomyślna, jak byłam wcześniej. Odczekałam chwilę. Wyszłam z ukrycia, wpatrując się w nich
- Kim jesteście? - spytałam, marszcząc groźnie brwi.
Milczeli jak zaklęci, wpatrując się w coś za mną, a ja odwróciłam się, sprawdzając na co patrzą. Za mną stał Reeve, ale nie taki jak zwykle. Wyglądał niesamowicie. Był przygotowany do ataku i miał rozłożone skrzydła. Sierść na karku miał zjeżoną, a kły wysunięte. Po chwili odezwał się w stronę obcych, a jego głos był lodowaty:
-...
<Reeve, dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz