- Stój - usłyszałam za plecami Kibę.
Odwrciłam się zdziwiona:
- Co?
- Nie czujesz?
Myślałam, że chodzi mu o zwierzynę.
- Dopiero jedliśmy, chodź.
- Nie! Nie to.
Zwietrzyłam powietrze. Dopiero teraz poczułam obcy zapach. Jakieś wilki były w pobliżu. Kiba podszedł do mnie.
- Chyba powinniśmy się wycofać.
- Chyba żartujesz.
- A pamiętasz co się stało gdy jakiś inny wilk wszedł na teren naszej byłej watahy?
- I tak szukamy domu - pewnie poszłam przed siebie.
On jakby był przyćmiony. Przecież właśnie tego szukamy! Innego stada. Nagle stanął przed nami mur z wody, i otoczył się wokół nas. Przeszły po mnie lekkie dreszcze. Co to niby ma być?!
Odwrciłam się zdziwiona:
- Co?
- Nie czujesz?
Myślałam, że chodzi mu o zwierzynę.
- Dopiero jedliśmy, chodź.
- Nie! Nie to.
Zwietrzyłam powietrze. Dopiero teraz poczułam obcy zapach. Jakieś wilki były w pobliżu. Kiba podszedł do mnie.
- Chyba powinniśmy się wycofać.
- Chyba żartujesz.
- A pamiętasz co się stało gdy jakiś inny wilk wszedł na teren naszej byłej watahy?
- I tak szukamy domu - pewnie poszłam przed siebie.
On jakby był przyćmiony. Przecież właśnie tego szukamy! Innego stada. Nagle stanął przed nami mur z wody, i otoczył się wokół nas. Przeszły po mnie lekkie dreszcze. Co to niby ma być?!
<Rossen, dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz