sobota, 7 czerwca 2014

Od Rossen, c.d. Reeve

- Wiem, ale świadomość tego wcale mi nie pomaga - szepnęłam cicho.
Co mam zrobić? - spytałam samą siebie, a potem moje oczy rozszerzyły się, gdy wpadłam na trop. Wstałam i nie czekając na Reeve'a i Kriz'a ruszyłam, podążając za moimi instynktami. Zatrzymałam się przy Łowieckim Zakątku, a basiory w końcu mnie dogoniły.
- Rossen! Co ty robisz? - zawołał zdumiony Kriz.
- Czemu wybiegłaś tak niespodziewanie? Co się stało? - dodał Reeve.
W odpowiedzi uśmiechnęłam się do nich iście po wilczemu i ruszyłam dalej.
- Znajdziemy Lussy! - krzyknęłam, a potem ruszyłam naprzód.
Biegłam, kierując się węchem i mając nadzieję, że się uda. W momencie, w którym przekraczałam Stepy Rozwagi, zatrzymał mnie Kriz, wołając:
- Ross, czy ty wiesz, co tak właściwie robisz?
Spojrzałam na niego i odparłam:
- A czy to jest ważne? Zaufałam swoim instynktom. Wiem, że mogę ją odnaleźć i mam taki zamiar. Uwierzcie mi, proszę, ja czuję, że ona żyje!
Reeve spojrzał na mnie zdziwiony i zapytał:
- Ross, my też mamy nadzieję, ale to wcale nie oznacza, że...
Wywróciłam oczami i przerwałam mu gniewnie:
- Tu wcale nie chodzi o nadzieję! Potrafię wyczuć czy członek watahy żyje i dzięki temu wiem, że Lussy wciąż jest wśród żywych.
Chciałam jeszcze coś dodać, ale zrezygnowałam i ruszyłam dalej. Nie wiem jak długo biegłam, gdy nagle zachwiałam się, zatrzymałam, a potem ułożyłam na ziemi.
- Rossen, co się stało? - spytał biały wilk.
Rzuciłam mu smutne spojrzenie i odparłam:
- Ona nie żyje. Jest martwa.
<Reeve, dokończysz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz