Obudziłem się, gdy słońce ledwo wisiało nad horyzontem. Przeciągnąłem się z lubością i wyszedłem na dwór. Nie zauważyłem nikogo.
Postanowiłem trochę pobiegać po lesie. Biegałem w różne strony, jednak starałem się zbytnio nie oddalać i nie wychodzić poza teren lasu.
W końcu postanowiłem powoli wracać. Po drodze zahaczyłem o Smoczy Wodopój. Spragniony, pochyliłem się i napiłem. Później uznałem, że mam jeszcze czas do powrotu, więc położyłem się nad brzegiem, obserwując wodę i otoczenie. Dla zabawy wytworzyłem na powierzchni kilka lilii wodnych.
< Ktoś dokończy? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz