Oboje zaczęliśmy znów podnosić na duchu naszą Alfę. Ruszyliśmy powoli w stronę jaskiń. Prze całą drogę pocieszaliśmy wilczycę i rozmawialiśmy między sobą. Sam zastanawiałem się, co ludzie robili w głębi lasu. I czy wrócą. Jeśli tak, wypadałoby ich jakoś wypędzić z terenu watahy.
Dotarliśmy do jaskiń. Ross położyła się w jednej z nich. My usiedliśmy przy niej.
- Trzeba coś wymyślić. - powiedział Kriz.
- Dokładnie. - poparłem go. - Co, jeśli ludzie znów przyjdą? Na pewno nie powinniśmy na razie wędrować samotnie. - powiedziałem. - Co o tym sądzisz, Rossen? Wiem, że to dla ciebie w tej chwili trudne, ale musisz być silna. - starałem się ją pokrzepić.
<Ross?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz