środa, 4 czerwca 2014

Od Rossen c.d. Kriz'a

Nie szliśmy zbyt długo. Od wodopoju do głównej groty było zaledwie pięćset metrów, więc pokonaliśmy tą trasę naprawdę szybko. Podczas drogi zamieniliśmy kilka słów, chociaż basior okazał się być naprawdę mało rozmowny. Dziwny jest - przemknęło mi przez myśl. Przekręciłam głowę, obserwując go uważnie. Kroczył koło mnie pewnie, chociaż widziałam, że jest spięty. Żeby dodać otuchy, trąciłam go pyskiem, a on spojrzał na mnie zdziwiony, rozszerzając oczy ze zdumienia. Nie zwróciłam na to uwagi. Zawyłam krótko, by poinformować Lussy i Reeve'ego, że wróciłam, a także ściągnąć ich do głównej groty.
- To jest nasza główna jaskinia, odbywają się tutaj zebrania całej watahy - poinformowałam go, wchodząc do środka.
Zawahał się, przystając, a ja wywróciłam oczami i zawołałam:
- No chodź.
- Dobra - zgodził się niepewnie.
Ruszyliśmy dalej. Kiedy znaleźliśmy się do w olbrzymiej grocie podbiegła do mnie Lussy, wołając:
- Rossen, jak dobrze, że nic ci nie jest! A to kto? - spytała, wskazując na Kriz'a. 
- To, Lussy, jest Kriz, prawdopodobnie nowy członek stada. Jest Reeve? - zapytałam się jej cicho.
- Cześć, Kriz! Reeve zaraz przyjdzie, a co? - odparła wilczyca.
Uśmiechnęłam się do niej i pokręciłam łbem, w momencie, w którym wpadł drugi basior. 
- Ross! W końcu jesteś, co tak długo cię nie było? Gdzieś ty się podziewała? Nic ci się nie stało? - zalał mnie lawiną pytań, ale w momencie, w którym zobaczył Kriza wyszczerzył kły i warknął: - kim jesteś i co tutaj robisz?
- Ja... - zaczął niepewnie Kriz.
Kriz dokończysz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz