Siedziałem na brzegu jakiegoś jeziora wyjąc bezcelowo. Nagle od strony krzaków podeszła do mnie wadera.
- Kim jesteś i co tu robisz? - powiedziała szczerząc kły.
Ja w obronie wytworzyłem świetlistą barierę pomiędzy nami. Wadera odskoczyła do tyłu.
- Nazywam się Kriz. Jestem wędrownym wilkiem na tutejszych terenach.
- Co to jest? - spojrzała na barierę.
- To jest świetlista bariera wytworzona za pomocą magii jaką posiadam.
- Twoja moc przydałaby się w mojej watasze. Chcesz do niej dołączyć?
- Mogę ale nie przywiązuj się do mnie zbytnio. Nie wiem jak długo tu zabawię. - opóściłem barierę i podszedłem do wadery. - Jeszcze mi się nie przedstawiłaś. - przypomniałem.
- A no tak, nazywam się Rossen.
Ruszyliśmy w, jak się zdaję, serce watahy.
- Kim jesteś i co tu robisz? - powiedziała szczerząc kły.
Ja w obronie wytworzyłem świetlistą barierę pomiędzy nami. Wadera odskoczyła do tyłu.
- Nazywam się Kriz. Jestem wędrownym wilkiem na tutejszych terenach.
- Co to jest? - spojrzała na barierę.
- To jest świetlista bariera wytworzona za pomocą magii jaką posiadam.
- Twoja moc przydałaby się w mojej watasze. Chcesz do niej dołączyć?
- Mogę ale nie przywiązuj się do mnie zbytnio. Nie wiem jak długo tu zabawię. - opóściłem barierę i podszedłem do wadery. - Jeszcze mi się nie przedstawiłaś. - przypomniałem.
- A no tak, nazywam się Rossen.
Ruszyliśmy w, jak się zdaję, serce watahy.
< Ross? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz