środa, 4 czerwca 2014

Opowiadanie Reeve

Jak zwykle wędrowałem. Nic innego nie miałem do roboty. Takie jest życie samotnego wilka. 
Nie wadziło mi to. Wręcz przeciwnie - uwielbiam naturę i przebywanie wśród niej działa na mnie kojąco. Jednak wielka szkoda, że nigdzie w pobliżu nie ma wilków...
Szedłem i szedłem. Było już popołudnie. Pochyliłem się, by napić się wody ze strumyczka przecinającego leśne runo. Nagle usłyszałem głosy wilków. Ruszyłem w tamtą stronę. 
Po pewnym czasie dotarłem do źródła dźwięku. Zobaczyłem dwie wilczyce. Tak brakowało mi towarzystwa przez ostatnie miesiące! 
Uśmiechnięty, pokazałem im się. Mimo iż z początku obie były nieufne, jednak przy rozmowie chyba przekonały się co do mnie. 
Tak, przechodząc od słowa do słowa, Rossen, Alfa watahy, jak się dowiedziałem, przyjęła mnie do niej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz